Temat 12 Dzień dziecka część II

TEMAT: Dzień dziecka. Część II

1. Zabawy poranne.

– zabawa hop, stop, bęc.

Dzieci maszerują po sali lub podwórku: na hasło: hop! – wykonują skok obunóż w górę i idą dalej, na hasło: stop! – zatrzymują się bez ruchu, na hasło –bęc! – przykucają.

-wiatraczki

Dzieci obracają się wokół własnej osi z rozłożonymi w bok rękami , w jedna i druga stronę.

-skłony – złap mnie za ręce.

Dzieci stoją tyłem do rodzica w rozkroku, w małej odległości od siebie, wykonują skłon w przód i podają ręce prze okienko powstałe miedzy jedna a druga noga.

 

2. Słuchanie opowiadania D. Wawiłow Chce mieć przyjaciela.

 

W piątek Julka obudziła się jakaś smutna. Aż do obiadu nie chciała się bawić ani rysować, ani biegać z Ciapkiem, tylko stała przy oknie i myślała. A przy obiedzie powiedziała do mamy:

Wam to dobrze! Ty masz tatę, tata ma ciebie, Wojtek ma Ciapka, Ciapek ma Wojtka, a ja? Nic!

Masz mnie i tatę, Wojtka i Ciapka – powiedziała mama. – To mało?

Mało! – potrząsnęła głową Julka. – Ja chcę mieć przyjaciela!

I nie czekając na deser, chociaż miała być szarlotka z kremem, poszła na podwórko. Na podwórku było prawie pusto. Tylko na ławce siedziała Ania, z którą nikt się nigdy nie bawił, a na trzepaku wisiały głowami do dołu Kasia i Dominika. Julka podeszła do nich i powiedziała:

Cześć! Chcecie być moimi przyjaciółkami?

Ja nie – powiedziała Kasia. – Ja jestem przyjaciółką Dominiki.

Ja też nie – powiedziała Dominika. – Ja jestem przyjaciółką Kasi. Chyba że… że coś nam przyniesiesz!

Co? – spytała Julka.

Lalkę – odpowiedziała Kasia. – Taką z długimi włosami. – I wózek dla lalki – dodała Dominika. – I ubranka.

I wtedy będziecie się ze mną bawić? – ucieszyła się Julka. – To już idę!

Pobiegła do domu, wzięła wózek z Petronelą i ubrankami, a na wszelki wypadek irysy miętowe. Kasia i Dominika już czekały przed drzwiami. Zaczęła się zabawa. Najpierw poszły z Petronelą na spacer. Kasia była mamą, Dominika tatą, a Julka sąsiadką. Potem poszły z Petronelą do doktora. Kasia była panią doktor, Dominika pielęgniarką, a Julka sprzątaczką. Potem poszły z Petronelą do teatru i Kasia była tancerką, Dominika piosenkarką, a Julka nikim.

Ja się tak nie bawię! – powiedziała Julka. – Miałyście być moimi przyjaciółkami! Jak tak, to sobie pójdę razem z Petronelą!

A weź sobie tę swoją pokrakę! – Dominika rzuciła Petronelę daleko na dróżkę. – Mam sto razy ładniejszą w domu! – I te swoje irysy! – dodała Kasia i rzuciła na ziemię torebkę po cukierkach. – Wcale nie były dobre! – Fora ze dwora! – zawołały obie.

Julka pokazała im język, poszła do piaskownicy i zaczęła grzebać patykiem w piasku. „Wstrętne dziewczyny! Nie chcą się ze mną przyjaźnić. Dlaczego? Wezmę ucieknę do Afryki! – myślała. – Kupię sobie małpkę i wszyscy mi będą zazdrościć!”.

Masz, to twoje – rozległ się cichy głosik. Koło piaskownicy stała Ania, z którą nikt nigdy nie chciał się bawić. Julka wzięła od niej Petronelę i ubranka i rzuciła na ziemię. Ania postała jeszcze chwilkę i odeszła. „Jak przyjadę z Afryki z moją przyjaciółką małpką – pomyślała Julka – to zbuduję dla nas piękny pałac – i zbudowała z piasku pałac – i posadzę dookoła niego piękny ogród – i posadziła ogród z trawy i mleczy – i będziemy tam mieszkać, i wszyscy będą nam zazdrościć!”.

Fiuu! – gwizdnęło jej coś nagle nad uchem i Julka ze strachu jak struś schowała głowę w piasek. To znaczy wcale tego nie chciała, ale tak wyszło. Kiedy się podniosła, wypluwając piasek i wytrząsając go z nosa i uszu, zamiast pałacu był dół, a przy piaskownicy stał wstrętny Duży Grzesiek ze swoją wstrętną procą i rechotał na cały głos. (…) Julka zamknęła oczy, otworzyła usta i już miała rozpłakać się tak głośno, żeby wszyscy ją usłyszeli (…), kiedy nagle usłyszała „Łup!”, a potem „Ciach!”, a potem „Łubudubu! O rany!”. Zamknęła więc szybko usta, otworzyła oczy i zobaczyła, że po Grześku nie zostało nawet śladu, a przed piaskownicą, na wspaniałym odrapanym rowerze siedzi Rudy Mikołaj i rękawem wspaniałej kurtki wyciera wspaniały podrapany nos.

Jak cię kiedyś zaczepi – powiedział Mikołaj – to mnie zawołaj! Zrobię go na szaro w malinowe ciapki!

Dobra! – obiecała Julka. – Chcesz być moim przyjacielem? Mikołaj zastanowił się i powiedział:

Czemu nie.

I będziesz się ze mną bawił?

Czemu nie.

I powozisz mnie na rowerze?

Czemu nie. Wsiadaj.

Przejechali się dwa razy dookoła piaskownicy, jeden raz dookoła trzepaka i dwa razy dookoła śmietnika. Mikołaj właśnie chciał pokazać Julce, jak się jedzie bez trzymanki z nogami na kierownicy, kiedy z okna na pierwszym piętrze wychyliła się głowa Dużego Grześka i rozległ się wrzask: – Rudy, do budy! Rudy ożenił się z Julką! Mąż i żona, mąż i żona, mąż i żona, bez ogona! Od razu w oknie na trzecim piętrze pokazała się jeszcze jedna głowa, na piątym piętrze jeszcze jedna, a na parterze – trzy. Uszy Mikołaja zrobiły się czerwone jak lizaki. – Zejdź z roweru – powiedział cicho do Julki. – Muszę poprawić łańcuch. Julka zeszła, a Mikołaj nacisnął pedały i w jednej chwili zniknął z podwórka (…).

Mikołaj! Mikołaj! – zawołała Julka i spróbowała go dogonić, ale upadła tylko i stłukła sobie kolano. (…)

Masz, przyłóż sobie babkę – usłyszała nagle. – Od razu krew ci przestanie lecieć. To Ania, z którą nikt nie chciał się bawić, stała przed nią i podawała jej listek.

Odczep się ode mnie, słyszysz?! – wrzasnęła Julka. – Czego za mną łazisz!

Ania skuliła się i powoli, ze spuszczoną głową, odeszła.

Poczekaj! – zawołała za nią Julka. – Ja tylko tak powiedziałam! Wstała i, kulejąc, podeszła do Ani. – Dlaczego właściwie nikt się z tobą nigdy nie bawi? – zapytała.

Nie wiem – westchnęła Ania. – Może dlatego, że noszę okulary.

Agata też nosi.

To może dlatego, że nie umiem grać w gumy. Zawsze mi się nogi plączą.

Joaśce też się plączą.

No to może dlatego, że mam brzydkie imię: Ania, bania, proszek do prania…

A mnie się podoba: Anka – sasanka – krakowianka! Ania uśmiechnęła się.

Mam gumę z motylkiem. Chcesz połowę?

Aha. Tylko chodźmy na trzepak. Najlepiej jest żuć gumę na trzepaku. Usiadły na trzepaku, machały nogami i żuły gumę. Potem robiły z gumy balony (…). Potem pobiegły na huśtawkę i huśtały się (…). Potem grały w klasy i rzucały patykami (…). A potem umówiły się na jutro i poszły do domu. I następnego dnia, w sobotę, Julka obudziła się wesoła.

Rozmowa na temat opowiadania.

Dlaczego Julka obudziła się pewnego dnia smutna?

Jak miały na imię dziewczynki, z którymi chciała się zaprzyjaźnić?

Kiedy Kasia i Dominika miały zostać przyjaciółkami Julki?

Jak wyglądały zabawy dziewczynek? Dlaczego Julka się zbuntowała?

W jaki sposób zareagowały Kasia i Dominika? Kto przyniósł Julce rozrzucone zabawki?

W jaki sposób Julka zachowała się w stosunku do Ani? Co zbudowała Julka w piaskownicy?

Kto i w jaki sposób zepsuł pałac z piasku? Jak miał na imię chłopiec, który stanął w obronie Julki?

Czy został jej przyjacielem? W jaki sposób się bawili? Co spowodowało, że Mikołaj uciekł

z podwórka?

Kto przyszedł Julce z pomocą, kiedy stłukła kolano? W jaki sposób dziewczynka zachowała się w stosunku do Ani?

Dlaczego nikt nigdy nie bawił się z Anią?

Czy, waszym zdaniem, to są wystarczające powody, aby kogoś nie lubić?

Co robiły Julka z Anią? Dlaczego następnego dnia Julka obudziła się wesoła?


3. Dzieci świata.

https://idh6mi.webwavecms.com/lib/idh6mi/dzieci-swiata-pdf-katyhega.pdf?fbclid=IwAR14euu_UgzmmPrjuf8D0kpb_NN4lWiINYIJGWYVqmHek6cXOWHH3aLk8OY

4. Język angielski

Let’s Be Friends

by London Rhymes | Nursery Rhymes | Songs for Babies and Children

https://www.youtube.com/watch?v=79XG5qim7mc

friends- / frends/- przyjaciele

play-/ plej/ – bawić, grać

together-/ tugeder/- razem

have fun- / hew fan/- dobrze się bawić

share- / szer/ – dzielić się