Temat 4 Wielkanoc część II

TEMAT: Wielkanoc 2

1. Zabawy ruchowe

 

Wielkanocne jaja”

Dziecko porusza się przy skocznej muzyce, gdy rodzic zaczyna klaskać w dłonie (raz) dziecko naśladuje jajka obijające się skorupkami, gdy usłyszy dwa razy uderzenie w dłonie, kładzie się na plecach – jajka się potłukły.

Małe kurczątka”

Dziecko swobodnie porusza się po Sali w rytm skocznej muzyki, gdy muzyka milknie, zatrzymuje się i naśladuje kurczątka dziobiące ziarnka.

Spacer baranków”

Dziecko maszeruje po kole i powtarza tekst:” Bielutkie baranki sobie spacerują, na Wielkanoc wyczekują”, trzyma rękę przy oczach, rozgląda się na boki, cichutko pobekując: „Bee, Bee, bee….

Rozsypane pisanki”

Dziecko delikatnie turla się po podłodze w różnych kierunkach, zwracając uwagę na zachowanie bezpieczeństwa”

2 Ciekawostki na temat pisanek

Uważano, że pisanki mają magiczna moc, dlatego np. dotykano nimi grzbietów bydła, aby było zdrowe i płodne,

Były one darem, który miał zapewnić obdarowanej osobie wszelka pomyślność,

Pełniły one role wykupu w obrzędach wielkanocnych, np. dyngusa, chodzenia z barankiem lub kurkiem,

Ludzie bogaci obdarowywali się drogimi pisankami np. ze złota,

Pisanki służyły do zabawy zwanej taczanką, tj. turlało się malowane jaka po stole, zderzając je ze sobą. Wygrywała ta osoba, której pisanka się nie potłukła.

3. Opowiadanie

,,Wielkanocny zajączek”

Piotr Wilczyński

W sobotę od rana przygotowywaliśmy „święconkę”. To taki pleciony koszyczek, w którym jest kawałek chlebka, kiełbaski i jajka na twardo. Właśnie siedzieliśmy z babcią w kuchni i obieraliśmy cebulę. – Babciu, a do czego nam te łupinki od cebuli? – spytałem.

Popatrz, Michałku – babcia włożyła do garnuszka całą garść cebulowych łupinek i nalała wody. – Teraz ugotujemy w tych łupinkach jajka. Kiedy woda będzie wrzeć, łupiny puszczą sok i zabarwią skorupki na brązowo. Po wystygnięciu takie jajka można ładnie ozdobić.

Babciu, ale jak? – byłem ciekaw. – Trochę cierpliwości – powiedziała babcia.

Jajka się ugotowały. Jak wystygły, babcia wzięła jedno i grubą igłą do szycia zaczęła je wydrapywać.

Babciu, ja tak nie umiem.

Ty możesz zrobić pisankę. Weź pędzelek i ładnie pomaluj jajko farbkami.

Dobrze. To ja namaluję wyścigówkę i żołnierza – postanowiłem.

Wiem, że lubisz malować żołnierzy, ale na pisance malujemy kwiaty, bazie, różne szlaczki i zygzaczki.

Kiedy nasza święconka była gotowa, wziąłem koszyczek i pobiegłem do Miśki, żeby się pochwalić. Ona też miała śliczny koszyczek. A potem poszliśmy do kościoła. Tam był taki długi stół i stało na nim mnóstwo święconek. Nasze były najładniejsze. W kąciku stała jaskinia z kartonu i szarego papieru, a w środku ktoś leżał pod prześcieradłem.

Tu jest grób Pana Jezusa – powiedziała babcia.

To on umarł? – spytała Misia.

Tak, ale potem zmartwychwstał.

To dlaczego tu leży? – zupełnie nie mogłem zrozumieć.

Tu prawdziwego Pana Jezusa nie ma. To jest taki symboliczny grób. Żebyśmy pamiętali.

W niedzielę rano usłyszałem na schodach jakiś turkot.

Co ci przyniósł zajączek? – Michasia wpadła do mojego pokoju jak bomba. – Ja mam wózek dla lalki i ubranka. A co ty dostałeś? – spytała.

Robota, takiego, co chodzi i mówi. – Zajączek chyba siedział w krzakach na podwórku i słyszał, jak powiedziałem Bartkowi, że chciałbym takiego mieć.

Dzień dobry, Michasiu. Wesołego Alleluja – powiedziała moja mama. – O! Jaki ładny wózek. To od zajączka?

Tak, proszę pani. I jeszcze ubranka dla mojego bobaska.

No, to się zaczęło. Dziewczyny zawsze gadają o ciuchach – westchnąłem.

Nie tylko, syneczku. O kosmetykach też – mamusia roześmiała się. – Ja dostałam od zajączka moje ulubione perfumy. Jaki mądry ten zajączek – mama pogłaskała po policzku tatę, który właśnie wszedł.

Oj tak, bardzo mądry i ma dobry gust. Ja dostałem bardzo elegancki krawat – tata był jeszcze w piżamie, ale na szyi miał zawiązany nowy krawat i wyglądał bardzo śmiesznie.

No, kochani, ale chyba już czas się ubrać i zasiąść do świątecznego śniadania? – powiedziała mama.

To ja też już lecę, u mnie też jest śniadanie – Miśka złapała wózek z ubrankami i już jej nie było.

Na stole stały talerze i szklanki i półmiski, a także waza z zupą. Była wędlinka i jajka. Wszyscy złożyliśmy sobie życzenia. Uściskałem mamusię i powiedziałem jej, że bardzo ją kocham i życzyłem, żeby była zawsze uśmiechnięta. Dziadkowi i babci życzyłem stu lat, a tacie, żeby zawsze się mu się wszystko udawało.

Michałku, podaj mi swój głęboki talerzyk, dam ci żurku z białą kiełbaską – mama zdjęła pokrywkę z wazy.

Nie lubię, nie chcę – skrzywiłem się i zakryłem rękami talerz.

Michałku, a czy ty kiedyś jadłeś żurek z białą kiełbaską? – mama popatrzyła na mnie.

Nie lubię! Jak w przedszkolu był żurek, to też nie jadłem – upierałem się.

Michałku, zrobimy tak. Naleję ci tylko łyżkę, spróbujesz i jak ci nie będzie smakowało, to nie będę cię zmuszała. Dobrze? – spytała mama pojednawczo.

Dobrze, ale tylko łyżeczkę. Taką malutką – pokazałem paluszkami. Spróbowałem, i wiecie co? Żurek jest pyszny. I biała kiełbaska też. Nie chciałem jej jeść, bo się bałem, że będzie niedobra.

A kiedy mama zapytała: – Kto ma ochotę na jajeczko faszerowane, to pierwszy powiedziałem:

Ja poproszę – i też było bardzo dobre. Mniam, mniam. Teraz już wiem, że nie można mówić, że się czegoś nie lubi, tylko najpierw trzeba spróbować.

W koszyczku święconka,

wszystko dziś smakuje.

Pan Jezus zmartwychwstał,

każdy się raduje.

 

4. Wielkanocne zabawy interaktywne

https://www.janauczycielka.com/gry-interaktywne/wielkanoc

 

https://eduzabawy.com/artykuly/7-kreatywnych-sposobow-dekorowania-pisanek

https://kodowanienadywanie.blogspot.com/2020/04/zadania-bez-nudy-wielkanoc.html?m=1

https://eduzabawy.com/wierszyki/wielkanoc